Angela Merkel ponownie zaapelowała o utrzymywanie kanałów rozmów z Władimirem Putinem, gdy jednocześnie pojawiają się opinie, że Kreml zaczyna dostrzegać rosnące koszty przeciągającej się wojny na Ukrainie.
Była kanclerz Niemiec Angela Merkel w rozmowie dotyczącej wojny na Ukrainie stwierdziła, że Europa nie wykorzystuje wszystkich możliwości dyplomatycznych wobec Rosji. Jej zdaniem nawet w czasie wojny należy utrzymywać kanały komunikacji z Władimirem Putinem. Merkel podkreśliła, że rozmowy z Moskwą nie oznaczają akceptacji rosyjskiej agresji, lecz próbę szukania politycznego rozwiązania konfliktu.
Słowa byłej szefowej niemieckiego rządu ponownie wywołały kontrowersje. Krytycy przypominają, że polityka Berlina wobec Rosji przez lata opierała się na współpracy gospodarczej i energetycznej, czego symbolem był projekt Nord Stream. Zdaniem części komentatorów właśnie ta strategia przyczyniła się do wzrostu wpływów Kremla w Europie i ośmieliła Putina do dalszej agresywnej polityki.
Merkel przekonuje jednak, że dyplomacja nie może zostać całkowicie porzucona. Według niej Europa powinna równolegle wspierać Ukrainę militarnie i pozostawiać przestrzeń do negocjacji. Była kanclerz wskazała, że konflikty zbrojne ostatecznie i tak kończą się przy stole rozmów.
Coraz częściej pojawiają się też głosy, że Rosja może szukać sposobu na ograniczenie skutków wojny. W analizie opublikowanej przez Onet zwrócono uwagę, że Kreml znalazł się pod coraz większą presją gospodarczą i militarną. Według autora opinii Władimir Putin miał „poczuć zapach katastrofy”, a pokój przestał być postrzegany przez rosyjskie władze jako oznaka słabości.
Eksperci wskazują, że rosyjska gospodarka coraz mocniej odczuwa skutki sankcji, rosną koszty prowadzenia wojny, a sytuacja na froncie nie daje Moskwie szybkiego przełomu. Rosja nadal dysponuje ogromnym potencjałem militarnym, jednak przeciągający się konflikt wyczerpuje jej zasoby finansowe i ludzkie.
Jednocześnie część państw europejskich obawia się scenariusza „zamrożenia” wojny, który pozwoliłby Rosji odbudować siły przed kolejną ofensywą. Ukraina konsekwentnie podkreśla, że rozmowy pokojowe nie mogą oznaczać zgody na utratę okupowanych terytoriów.
Debata wokół słów Merkel pokazuje coraz większe podziały w Europie dotyczące przyszłej strategii wobec Kremla. Jedni uważają, że presja militarna i gospodarcza powinna być jeszcze silniejsza. Inni przekonują, że bez dyplomacji konflikt może ciągnąć się przez wiele lat, destabilizując cały kontynent.
Główny problem dla tych, którzy pamiętają „osiągnięcia” dyplomacji niemieckiej w komórkach z Rosją polega jednak na tym, że układaniem pokoju miałoby się zająć właśnie niemieckie MSZ i tamtejsze lobby przemysłowe, które interesy Europy Środkowej bez problemu by sprzedało.
