Donald Tusk już wcześniej wykazywał skłonność do prześladowania oponentów, ale dotyczyło to ludzi z własnej partii – Zyty Gilowskiej i Grzegorza Schetyny.
Kilka dni temu prokuratura przesłuchała minister Pełczyńską – Nałęcz w sprawie faktury sprzed dziesięciu lat wartej 770 zł. Pełczyńska coraz częściej krytykuje politykę rządu Tuska.
W ubiegłym roku marszałek Sejmu Szymon Hołownia oskarżył premiera o nękanie przez służby specjalne po tym jak odważył się zaprzysiąc Karola Nawrockiego.
Tusk praktykuje demokrację przymiotnikową na podobieństwo komunistycznej dyktatury. PZPR realizowała demokrację socjalistyczną a KO praktykuje demokrację walczącą z opozycją.
Paranoja władzy za Tuska polega na łapaniu wrogów wewnętrznych co zużywa znaczną część energii państwa i przy okazji prowadzi do zastraszania niechętnych Tuskowi dziennikarzy. Ataki na nich mają ograniczyć ujawnianie licznych nadużyć dokonywanych przez ludzi z obozu władzy.
Jakby tego było mało mamy również katastrofę w finansach publicznych. Dług państwa rośnie każdego dnia o ponad miliard złotych.
Policja i tajne służby nie ujęły żadnego sprawcy coraz liczniejszych aktów sabotażu i dywersji. Ostatnim „sukcesem” było zatrzymanie na przystanku autobusowym onanisty z Azerbejdżanu.
Tusk zaczynał karierę polityczną pod hasłami wolności politycznej i gospodarczej. Teraz jest swoim przeciwieństwem sprzed lat.
