Trump: 5 tysięcy żołnierzy USA trafi do Polski
Prezydent USA Donald Trump poinformował na platformie Truth Social, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5 tysięcy żołnierzy. W swoim wpisie wprost połączył tę decyzję z wyborem Karola Nawrockiego na prezydenta RP.
„W związku ze zwycięstwem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5 tysięcy żołnierzy. Dziękuję za uwagę w tej sprawie!
– napisał Trump.
Dodatkowe siły mają wzmocnić obecność USA na wschodniej flance NATO i zwiększyć znaczenie Polski jako kluczowego partnera wojskowego Stanów Zjednoczonych w regionie.
Karol Nawrocki ważniejszy dla Trumpa niż rząd Tuska
Wpis Trumpa został odebrany jako bardzo czytelny sygnał polityczny. Amerykański prezydent nie wspomniał ani o premierze Donaldzie Tusku, ani o polskim rządzie. Podkreślił natomiast osobiste relacje z Karolem Nawrockim oraz fakt, że oficjalnie popierał jego kandydaturę.
To kolejny przykład coraz wyraźniejszego rozdzielenia przez administrację Trumpa relacji z prezydentem RP i relacji z rządem Donalda Tuska. W Waszyngtonie Nawrocki jest postrzegany jako polityk znacznie bliższy obecnej administracji USA niż liberalno-lewicowa koalicja rządząca w Warszawie.
W praktyce oznacza to powrót do modelu znanego z czasów rządów PiS, gdy relacje polsko-amerykańskie były budowane przede wszystkim wokół ścisłej współpracy politycznej i wojskowej z konserwatywnym obozem władzy.
Chłodne relacje Trumpa z Tuskiem i Czarzastym
Relacje Donalda Trumpa z Donaldem Tuskiem od dawna pozostają napięte. Różnice dotyczą zarówno polityki wobec Unii Europejskiej, jak i podejścia do NATO czy wojny na Ukrainie. Tusk konsekwentnie podkreśla potrzebę większej autonomii obronnej Europy, podczas gdy Trump realizuje strategię „America First” i oczekuje od sojuszników pełnej lojalności wobec USA.
Sytuację dodatkowo pogorszył konflikt wokół marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Na początku 2026 roku lider Lewicy ostro zaatakował Trumpa, zarzucając mu prowadzenie „polityki siły”, łamanie prawa międzynarodowego oraz destabilizowanie organizacji międzynarodowych. W rozmowie z „Financial Times” nazwał go nawet „liderem chaosu”.
Reakcja strony amerykańskiej była wyjątkowo ostra. Ambasador USA Tom Rose ogłosił zerwanie kontaktów z Czarzastym, określając jego wypowiedzi jako „oburzające i niesprowokowane zniewagi”. Jednocześnie administracja USA próbowała oddzielić konflikt z marszałkiem Sejmu od relacji z całym państwem polskim.
Donald Tusk odpowiedział wtedy publicznie ambasadorowi słowami: „Sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać”.
Wojska USA w Polsce także sygnałem politycznym
Decyzja o wysłaniu kolejnych 5 tysięcy żołnierzy ma oczywiście wymiar militarny, ale trudno nie zauważyć jej politycznego znaczenia. Trump pokazał, że zamierza budować strategiczne relacje przede wszystkim z tymi europejskimi politykami, którzy są mu ideowo i politycznie bliscy.
W tym kontekście Karol Nawrocki staje się dla administracji Trumpa kluczowym partnerem w Polsce. Sam wpis prezydenta USA sugeruje zresztą bardzo wyraźnie, że bez zwycięstwa Nawrockiego taka decyzja mogłaby w ogóle nie zapaść.
Dla rządu Donalda Tuska to sygnał niepokojący. Polska pozostaje jednym z najważniejszych sojuszników USA w Europie, ale coraz wyraźniej widać, że obecna administracja w Waszyngtonie dużo większym zaufaniem darzy prezydenta Nawrockiego niż obecny obóz rządzący w Warszawie.
Nowa strategia obronna USA wzmacnia znaczenie Polski
Decyzja Trumpa wpisuje się także w nową strategię obronną USA ogłoszoną w styczniu 2026 roku. Dokument National Defense Strategy opiera się na haśle „Peace Through Strength” oraz doktrynie „America First”. Administracja USA chce ograniczać kosztowne globalne zaangażowanie, przerzucając większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo na regionalnych sojuszników.
Choć Waszyngton deklaruje bardziej ograniczoną obecność wojskową w Europie Zachodniej, jednocześnie rośnie znaczenie Europy Środkowo-Wschodniej, szczególnie Polski.
W amerykańskich dokumentach strategicznych region jest przedstawiany jako bardziej zdeterminowany, odporny i gotowy do ponoszenia kosztów obrony niż część państw Europy Zachodniej.
Polska idealnie wpisuje się w tę koncepcję. USA postrzegają nasz kraj jako kluczowy hub logistyczny na wschodniej flance NATO, państwo wydające rekordowe środki na obronność oraz najważniejszego partnera militarnego w regionie. Znaczenie mają również ogromne zakupy amerykańskiego uzbrojenia, w tym systemów Patriot, HIMARS, czołgów Abrams i samolotów F-35.
Nowa strategia zakłada, że Europa ma brać większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, ale jednocześnie Waszyngton chce wzmacniać tych sojuszników, którzy realnie inwestują w armię i pozostają lojalni wobec USA. W tym układzie Polska zyskuje znacznie bardziej niż Niemcy czy Francja, które w otoczeniu Trumpa często są postrzegane jako partnerzy mniej wiarygodni i zbyt zależni od struktur unijnych.
