Znany niemiecki influencer Radical Living, czyli Matthias K., obserwowany przez blisko dwa miliony subskrybentów, ogłosił, że na stałe wyprowadza się z Niemiec. W głośnym materiale „I’m leaving Germany | Brutally Honest Review” tłumaczy, że jego kraj przestał być miejscem, w którym chce wychowywać córkę i planować przyszłość.
Nie jest to emocjonalny wybuch po pojedynczym wydarzeniu. To raczej gorzki bilans wielu lat obserwowania zmian społecznych, politycznych i gospodarczych. Influencer mówi wprost, że Niemcy, które kiedyś uważał za jeden z najlepszych krajów świata, dziś przypominają mu „tonący statek”.
„Nie widzę już przyszłości w tym kraju”
Najbardziej wybrzmiewającą emocją w całym nagraniu jest rozczarowanie. Radical Living podkreśla, że jeszcze kilkanaście lat temu był dumny z Niemiec, ale dziś uważa, że państwo znajduje się w wyraźnym kryzysie.
„Jakość życia w Niemczech degraduje się do punktu, w którym nie widzę już przyszłości w tym kraju”
– mówi influencer.
W jego ocenie problem nie dotyczy jednej dziedziny, lecz całego systemu. Krytykuje polityków za wieloletnie ignorowanie problemów i życie w świecie ideologicznych sloganów zamiast realnych rozwiązań.
„Przez 20 lat obserwowałem, jak rząd podejmuje jedną złą decyzję za drugą i po prostu nie mogę już tego znieść”
– stwierdza.
Najbardziej osobisty powód: bezpieczeństwo córki
Najmocniejszy fragment filmu dotyczy bezpieczeństwa kobiet. Radical Living przyznaje, że właśnie ten aspekt najmocniej wpłynął na jego decyzję o wyjeździe.
„Kobiety w ogóle nie czują się już bezpiecznie idąc ulicą w nocy. Jeśli kobieta nie może czuć się bezpiecznie, to jako społeczeństwo i kraj ponieśliście porażkę”
– mówi.
Influencer wspomina o petycjach dotyczących darmowych taksówek nocnych dla kobiet czy wagonów metra tylko dla kobiet. Jego zdaniem to dowód, że państwo nie rozwiązuje problemu, lecz próbuje jedynie łagodzić skutki pogarszającej się sytuacji.
Podkreśla przy tym, że nie jest przeciwnikiem migracji jako takiej. Krytykuje jednak brak kontroli, filtracji i integracji przybyszów.
„Kiedy masz dziecko, zwłaszcza córkę, zaczynasz naprawdę myśleć o tym, gdzie chcesz ją wychować”
– dodaje.
Dalsza część tekstu pod wideo.
„Ciężka praca jest karana”
Drugim wielkim problemem są według niego podatki i stosunek państwa do przedsiębiorczych ludzi. Radical Living od lat utrzymuje się z działalności internetowej i mówi wprost, że czuje się przez niemiecki system finansowo karany.
„Siedem z dziesięciu godzin pracujesz dla państwa, co moim zdaniem jest przesadą”
– ocenia.
Szczególnie krytycznie wypowiada się o planach dalszego obciążania freelancerów dodatkowymi składkami emerytalnymi.
„Niemcy nienawidzą przedsiębiorców. Każdego roku czynią prowadzenie działalności coraz bardziej nieatrakcyjnym”
– twierdzi.
W jego opinii niemiecki model społeczny premiuje bierność zamiast aktywności.
„Osobiście nie chcę żyć w kraju, w którym lenistwo jest nagradzane, a ciężka praca karana”
– mówi.
„To już nie są dawne Niemcy”
Influencer zwraca też uwagę na fatalny stan infrastruktury, problemy gospodarcze i ograniczanie debaty publicznej. Jako symbole upadku podaje zawalony most w Dreźnie, chaos na kolei oraz rosnącą liczbę zabezpieczeń antykradzieżowych nawet w dobrych dzielnicach Berlina.
„Cała infrastruktura w Niemczech się rozpada. Nie można już na niej polegać”
– ocenia.
Krytykuje również polityczną izolację AfD i ograniczanie wolności słowa.
„Niemcy nazywają siebie demokracją, ale tak nie postępują. Wolność słowa i jakość życia są w spiralI spadkowej”
– mówi.
Poczucie emocjonalnego zmęczenia Niemcami
W całym materiale szczególnie uderza jednak coś jeszcze: poczucie emocjonalnego zmęczenia.
Radical Living nie brzmi jak człowiek, który nienawidzi swojego kraju. Wręcz przeciwnie. Sprawia raczej wrażenie kogoś, kto uważa, że Niemcy utraciły cechy, które kiedyś czyniły je stabilnym i bezpiecznym miejscem do życia.
Jego historia pokazuje też naszym zdaniem coś bardziej uniwersalnego.
Żadna ideologia nie jest w stanie pokonać podstawowych ludzkich potrzeb: bezpieczeństwa, stabilności i przewidywalności. Nawet najbardziej efektowne polityczne hasła przegrywają w chwili, gdy ludzie zaczynają bać się o przyszłość własnych dzieci.
