Piękna baśń tenisowa Mai Chwalińskiej trwa. Jeszcze przed Roland Garros 2026 niewielu ekspertów stawiało ją w gronie potencjalnych rewelacji turnieju. Tymczasem 24-letnia Polka przeszła drogę od kwalifikantki do ćwierćfinalistki wielkoszlemowego French Open, stając się jednym z największych objawień tegorocznej imprezy w Paryżu.
Maja Chwalińska urodziła się 11 października 2001 roku w Dąbrowie Górniczej. Leworęczna tenisistka z oburęcznym backhandem reprezentuje klub BKT Advantage Bielsko-Biała. Od lat uchodziła za zawodniczkę bardzo utalentowaną, szczególnie na mączce, ale jej kariera nie rozwijała się w prosty sposób. Sama otwarcie mówiła o problemach z depresją, które na pewien czas zatrzymały jej sportowy rozwój.
Dziś wraca silniejsza i udowadnia, że determinacja potrafi zmienić wszystko.
Kilka godzin po meczu z Diane Parry Maja Chwalińska zamieściła krótki wpis na Instagramie. „Ćwierćfinał!!!!!!!!”. Pod postem Polki pojawiło się mnóstwo komentarzy.
Ćwierćfinał Roland Garros i wielki sukces Mai Chwalińskiej
Do Roland Garros 2026 Polka przystępowała jako 114. rakieta świata. Musiała przebijać się przez kwalifikacje, ale już tam pokazała wysoką formę. Najpierw rozbiła Alice Rame 6:0, 6:3, a następnie Carole Monnet 6:0, 6:1.
Prawdziwa eksplozja przyszła jednak w głównej drabince turnieju. Chwalińska pokonała mistrzynię olimpijską Zheng Qinwen 6:4, 6:0, potem nie dała szans rozstawionej Elise Mertens, wygrywając również 6:4, 6:0. Ogromne wrażenie zrobił także jej mecz z Marią Sakkari. Po przegranym pierwszym secie 1:6 Polka odwróciła losy spotkania i triumfowała 6:3, 6:2.
W czwartej rundzie pewnie pokonała Francuzkę Diane Parry 6:3, 6:2 i awansowała do ćwierćfinału French Open. Tym samym po raz pierwszy w karierze osiągnęła tak daleki etap turnieju wielkoszlemowego.
Maja Chwalińska i Iga Świątek. Historia zaczęła się wiele lat temu
Sukces Chwalińskiej ma dodatkowy wymiar. W internecie można odnaleźć archiwalne nagranie sprzed lat, na którym młodziutka Maja występuje obok Igi Świątek oraz Stefanii Rogozińskiej-Dzik po historycznym triumfie Polek w halowych mistrzostwach Europy młodziczek.
Już wtedy zwracała uwagę dojrzałością tenisową. Mówiła o inspiracji Rogerem Federerem i ogromnej roli swojego trenera.
„To zasługa mojego trenera myślę (…) jak byłam mała bardzo dużo oglądałam tenisa bardzo dużo oglądałam Rogera Federera więc myślę że też dlatego ale tak naprawdę to myślę że w 90% to jest zasługa mojego trenera który mi się mądrze treningi ustawiał”
– mówiła młoda Chwalińska.
Już jako nastolatka opisywała również swój charakterystyczny styl gry.
„Nie gram tak jakoś siłowo jak większość dziewczyn więc gram bardziej tak wszechstronnie dużo slajów zmianę rotacji To jest taka moja gra i myślę że to jest tak w większości meczu to jest kluczem że wygrywam na przykład mecze dzięki temu że lepiej gram właśnie w takich kluczowych momentach slajsy różne takie zmiana rytmu a nie tylko bum bum”.
Dzisiaj widać, że te słowa były zapowiedzią przyszłego sukcesu. Na paryskiej cegle Chwalińska imponowała właśnie różnorodnością, spokojem i inteligencją taktyczną.
Maja Chwalińska wraca do wielkiego tenisa
Przed Roland Garros 2026 Maja Chwalińska miała na koncie głównie sukcesy w turniejach niższej rangi. Wygrała trzy imprezy WTA 125: Florianópolis 2024, Montreux 2025 oraz Oeiras 2026. Do tego dołożyła siedem tytułów ITF.
Najwyżej w rankingu singlowym była na 113. miejscu świata, a w deblu osiągnęła 91. pozycję. Występowała także w Billie Jean King Cup i regularnie budowała pozycję na kortach ziemnych.
Przełom w Paryżu może jednak całkowicie odmienić jej karierę. Chwalińska już zapewniła sobie awans do światowej czołówki i pokazała, że polski tenis kobiet nie kończy się wyłącznie na Idze Świątek.
To jedna z tych historii sportowych, które kibice pamiętają latami. Historia o talencie, kryzysie, powrocie i wielkiej odwadze. A wszystko wskazuje na to, że najpiękniejsze rozdziały w karierze Mai Chwalińskiej dopiero przed nami.
