Niedawno omawiałem artykuł, w którym Aleksandra Fedorska na łamach portalu tysol.pl opisała przypadek odebrania przez zielonogórską radną Koalicji Obywatelskiej Joannę Liddane przekazu Western Union na kwotę prawie 2 tys. złotych. Transfer pieniędzy miał być przeznaczony dla migranta przedstawiającego się jako „Jammal”, który wcześniej miał zostać przerzucony z Niemiec do Polski i otrzymać zakaz wjazdu do Niemiec.
Taka działalność wzbudziła sporo kontrowersji prawnych, a przez niektórych ekspertów została wprost określona jako nielegalna i niebezpieczna.
Joanna Liddane opublikowała oświadczenie, w którym ponownie przyznała się do pośrednictwa finansowego między obcymi wobec siebie samej – jak twierdzi – osobami, uzasadniając to chęcią niesienia pomocy. W swoim oświadczeniu, tych którzy twierdzą, że to działania są wątpliwe prawnie i niebezpieczne nazywa „karłami moralnymi”, „pato-influencerami” i „pato-portalami”. Twierdzi, że tak działała i będzie działać wraz z wieloma innymi aktywistami migracyjnymi, bo ma dobre serce.
Wątpliwe świadectwo Agnieszki Holland
Agnieszka Holland, z którą Liddane miała się niedawno spotkać podczas Lubuskiego Lata Filmowego w Łagowie, nazywa postawę ludzi takich jak zielonogórska radna KO „genem sprawiedliwości”. To o tyle wątpliwa moralnie etykietka, że sama Holland do dziś najwyraźniej nie wie, czy jej film „Zielona Granica” jest dokumentem, czy obrazem artystycznym tego, co działo się na polsko-białoruskiej granicy w czasie ataku hybrydowego Białorusi na Polskę w 2021 roku. Holland mówi o filmie, który niszczył wizerunek polskich pograniczników, zarówno w jeden, jak i w drugi sposób – w zależności od audytorium.
„(…) za pomocą aparatu państwowego, sądów, straży granicznej i policji mogą oskarżać cię o coś, czego prawo nigdy nie powinno roztrząsać.”
– pisze Liddane, jakby całkiem ostatnie dekady spędziła w letargu i nie zauważyła, co dzieje się od lat, także na poziomie europejskim, gdzie reguluje się każdą sferę życia: od wiary i swobody wygłaszania poglądów, przez edukację dzieci, aż po nasze wybory polityczne i światopoglądowe. Wszystko to podlega coraz ściślejszej reglamentacji. Transfery pieniężne także, bo przecież Unia pieniądzem stoi!
Niezrozumienie Liddane dla spraw elementarnych udowadnia, że jej dzialalność publiczna jako radnej jest całkowitym nieporozumieniem.
Powinno w niej przecież chodzić właśnie o działanie w interesie wspólnoty, respekt do prawa, a nie samorealizację, w dodatku w tak wątpliwy prawnie sposób i w oparciu wyłącznie o własne przekonania.
Wrogiem dla opcji lewackiej – staram się nie używać tego eufemizmu, ale skoro zostałem zaliczony do grona „pato-influencerów” to nie zamierzam się krygować – nie jest już wyraźnie tylko wspólnota narodowa, czy zbiór zasad, który ją tworzy. Jest nią także samo państwo, które od wszystkich musi oczekiwać jednego i tego samego – uczciwości.
Uczciwości, zamiast bajek o dobrym serduszku wpiętym w wypiętą pierś.
Oświadczenie Joanny Liddane
- Gazeta Zielonogórska – Przerzut ludzi, tajne przelewy, a w roli „finansowego słupa” radna Joanna Liddane. Co na to ABW?
- Tysol.pl – Radna KO potwierdza odbiór pieniędzy dla migrantów. Publikujemy dokument i jej wyjaśnienia
- Polityczny Horyzont – Skandal w Zielonej Górze. Radna KO Joanna Liddane i sprawa migrantów w miejskiej noclegowni (Facebook)
- Nagranie wideo dotyczące sprawy Joanny Liddane (Facebook)
- Gazeta Lubuska – Radna i sołtys w jednym? Czytelnik zawiadomił służby
- Do Rzeczy – Imigranci z Erytrei w Zielonej Górze. Padły oskarżenia pod adresem Joanny Liddane
