Gorzów miał świetną uroczystość. Pomnik INKI, po 6 – letnim oczekiwaniu w troskliwej pieczy Leszka Kułaka ze Skwierzyny, wreszcie stanął 4 października 2026 r. w centrum miasta.
Symbolicznie Danusia „Inka” Siedzikówna została przyjęta do gorzowskiej wspólnoty.
Szczęśliwy finał tego przedsięwzięcia nie byłby możliwy bez uporczywej pracy prezesa Stowarzyszenia Sebastiana Pieńkowskiego. Praca ta wymagała stałości umysłu niezbędnej do konsekwentnego działania i wewnętrznej nieustępliwości. Takich walorów Sebastian ma na tyle dużo, że mógł i chciał się nimi podzielić. Dzięki nim skupił wokół siebie grupę pomocników – wolontariuszy oraz potrafił odszukać szczodrobliwych, którzy dla Inki otworzyli swoje serca i sakiewki.
Symbolicznie Danusia Siedzikówna została przyjęta do gorzowskiej wspólnoty. Nie przez wszystkich z radością i akceptacją jej przesłania – zachowuj się jak trzeba!
Są tacy dla których Inka to postać co najmniej kontrowersyjna. Kontrowersyjna, bo odważyła się z apteczką na ramieniu występować przeciwko „władzy ludowej”? Kontrowersyjna, bo pierwsza stalinowska komuna była zmuszona ją ukarać strzałem w tył głowy? Na Ziemiach Zachodnich Nie Do Końca Odzyskanych (patent poety Jonasza Kofty) Żołnierze Niezłomni nie są powszechnie uważani za bohaterów. Pod rządami obecnej drugiej komuny takie i podobne „kontrowersyjne oceny” są dość rozpowszechnione i mają moc zdolną do niszczycielskich uczynków.
Na cokole pomnika ppłk Witolda Pileckiego – stoi w Gorzowie od 2018 r. – kilka lat temu jakiś „nędzny gad, omyłkowo tylko nazywany człowiekiem” namalował swastykę!
Daj Boże, aby gorzowianie wobec „Inki” zachowali się jak trzeba.
P.S.
Ponieważ pomnik już stoi, to szczodrobliwi mogą trochę odetchnąć –
„daj szczodrobliwym odetchnąć, raz niech zapłacą mniej”
