Wyobraźmy sobie kluczową komisję sejmową, która decyduje o sprawach najwyższej wagi w specjalnej i ściśle chronionej sali numer 309, zlokalizowanej w budynku S na terenie kompleksu przy ulicy Wiejskiej. Za zamkniętymi drzwiami padają tam kluczowe informacje dotyczące wywiadu i kontrwywiadu. Nagle szefowie służb specjalnych wchodzą do środka, aby przedstawić ściśle tajne meldunki o obcej agenturze. I w tym momencie przewodniczący tejże komisji musi… wstać i opuścić salę.
Brzmi jak farsa? To dzisiejsza rzeczywistość polskiego Sejmu, w którym szefem speckomisji został Dariusz Wieczorek. Polityk Nowej Lewicy objął to kluczowe stanowisko, choć nie posiada poświadczenia bezpieczeństwa uprawniającego do dostępu do informacji o klauzuli „ściśle tajne”.
Procedura sprawdzająca ABW wobec byłego barona SLD, szefa stowarzyszenia Ordynacka i byłego wiceprezydenta Szczecina może potrwać nawet rok. W efekcie przewodniczący będzie musiał czekać za drzwiami, gdy omawiane będą najgłębsze tajemnice państwowe oraz analizy natowskie czy unijne.
Sytuacja jest tym bardziej kuriozalna, że Wieczorek trafił do komisji niedługo po tym, jak w atmosferze skandalu pożegnał się z fotelem ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Media rozpisywały się o zarzutach nepotyzmu związanych z awansem jego żony na Uniwersytecie Szczecińskim oraz o rażących – choć, jak sam tłumaczył, nieumyślnych – błędach w oświadczeniu majątkowym, gdzie pomylił hektary z metrami kwadratowymi. Czarę goryczy przelała sprawa ujawnienia danych szefowej związku zawodowego, która zgłaszała mu nieprawidłowości na uczelni i prosiła o anonimowość, po czym minister osobiście przekazał jej pisma rektorowi, przez co kobieta została okrzyknięta donosicielką.
Wieczorek w swojej obronie twierdził, że kobieta nie była sygnalistką w świetle prawa, a cała sprawa to jedynie „polityczna nagonka” i fala hejtu, która uderzyła w jego formację.
Cień nad Spałą i petersburskie powiązania
Wieczorek nie jest jednak pierwszym przewodniczącym bez certyfikatu. Miejsce w komisji zwolnił mu jego partyjny kolega i polityczny patron, Włodzimierz Czarzasty, który sam przez długie miesiące zasiadał w tym gremium bez pełnego poświadczenia bezpieczeństwa, ponoć regularnie opuszczając posiedzenia przy tajnych dokumentach.
Gdy Czarzasty został marszałkiem Sejmu, dostęp do tajemnic uzyskał automatycznie z mocy ustawy. Jednak nad liderem Lewicy wciąż ciąży niewyjaśniony cień. Na początku 2026 roku media, w tym „Gazeta Polska”, TV Republika i „Rzeczpospolita”, ujawniły niepokojące wschodnie kontakty Czarzastego.
Chodzi o jego relacje ze Swietłaną Czestnych, obywatelką Polski o rosyjskich korzeniach, która pracowała dla Rosyjskiego Domu Aukcyjnego w Petersburgu – instytucji sprzedającej majątek Federacji Rosyjskiej i powiązanej ze strukturami bliskimi Kremlowi, w tym z możliwym majątkiem FSB. Kobieta ta nabyła udziały w spółce hotelowej PDK, zarządzającej hotelem w Spale, w której żona Czarzastego, Małgorzata, pełni funkcję wiceprezesa, a samo małżeństwo Czarzastych jest powiązane kapitałowo z większościowym udziałowcem.
Czarzasty odpierał te zarzuty, przekonując, że znajomość z Czestnych miała charakter czysto zawodowy przy wydawaniu książek historycznych, spotkania były okazjonalne, a same służby po weryfikacji nie zgłosiły żadnych formalnych zastrzeżeń. Niemniej brak pełnej ankiety bezpieczeństwa w czasie jego pracy w komisji uniemożliwił wcześniejsze formalne prześwietlenie tego biznesowo-towarzyskiego otoczenia przez kontrwywiad. Czarzasty po prostu o takie poświadczenie bezpieczeństwa w ogóle nie wystąpił!
Wojna u bram i partyjny folwark kwitnie
Wszystko to dzieje się w czasie, gdy Polska znajduje się w wyjątkowo niebezpiecznym położeniu. Na naszym terytorium dochodzi do aktów rosyjskiej dywersji, a premier Donald Tusk ostrzega, że nadchodzące miesiące mogą okazać się kluczowe dla bezpieczeństwa kraju i całego wolnego świata. W tym samym momencie nadzór nad wywiadem i kontrwywiadem powierza się politykom bez uprawnień. Zamiast profesjonalizmu widzimy partyjne ciągoty do trzymania ręki na pulsie służb za wszelką cenę.
Choć koalicja rządząca zapowiadała powrót do demokratycznej tradycji rotacyjnego przewodnictwa z udziałem opozycji, ostatecznie regulamin zmieniono tak, by rotacja odbywała się wyłącznie wewnątrz partii rządzących. Kompetentni posłowie opozycji, tacy jak Krzysztof Tuduj z Konfederacji, są pomijani tylko dlatego, że nie należą do obozu władzy.
Gorzka rzeczywistość
Ten stan rzeczy nie jest normalny. Polacy nie mogą czuć się bezpiecznie, kiedy kontrola nad najwrażliwszymi tajemnicami państwa staje się elementem koalicyjnej układanki personalnej. Czy naprawdę w całym parlamencie nie było nikogo bardziej kompetentnego, nikogo z czystą kartą i pełnym dostępem do tajemnic państwowych? Obsadzanie kluczowych stanowisk ludźmi bez poświadczeń bezpieczeństwa to igranie z ogniem w obliczu realnego zagrożenia geopolitycznego.




![Ukraina gardzi Polską i wrażliwością Polaków już oficjalnie [KOMENTARZ] 5 Ukraina gardzi Polską i wrażliwością Polaków już oficjalnie](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/09/HQ-0GUJWoAAjUh9-750x375.jpeg)




![🎧 Kuba Wojewódzki zdetonował własny pomnik [KOMENTARZ] 10 Kuba Wojewódzki zdetonował własny pomnik](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/09/Kuba-Wojewodzki-zdetonowal-wlasny-pomnik-KOMENTARZ-120x86.jpg)


![Jared Kushner, zięć Trumpa. Postać wyjątkowa. Znak sparszywienia elit [FELIETON] 13 Jared Kushner](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/04/DAZ_3259P_50744286176-350x250.jpg)


![Łatwogang rozbił bank! [FELIETON] 16 Łatwogang rozbił bank! [FELIETON]](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/04/Latwogang-rozbil-bank-120x86.jpg)