Ruską onucą zostać łatwo, czego dowodzą komentarze w reakcji na mój tekst:
„Czy ty jesteś na pewno zdrowy do psychiatry”
„A opowiedz na jeszcze, jak się żyje bez mózgu?”
„Poniedziałek ty ruski palancie ile wziąłeś rubli za ten wpis *ju jeden”
To tylko próbka reakcji fanów „Szkiełka”. W miejsce argumentów – wyzwiska. W miejsce polemiki – próba ośmieszenia i wykluczenia. Mechanizm dobrze znany. Wystarczy zadać niewygodne pytanie, by natychmiast zostać sprowadzonym do roli „ruskiej onucy”.
A sam tekst brzmiał tak:
UWAGA! „RUSKA ONUCA”!
Znów wielka chwila dziennikarstwa!
Agnieszka Gozdyra „dziwi się” na antenie, że każda niemiecka partia chce reaktywacji Nord Stream i imputuje Ewa Zajączkowska prorosyjskość. No przecież!
Pierwszy z brzegu przykład. Dietmar Woidke, SPD, zwany niekiedy nadmarszałkiem lubuskim, przez swój przemożny wpływ na byłą marszałek Elżbietę Annę Polak…
Lipiec 2025. W kontekście doniesień o poufnych rozmowach niemieckich polityków z Moskwą i Gazpromem na temat przyszłości Nord Stream (w tym możliwości wznowienia dostaw gazu), Woidke ponownie – a robi to dość regularnie – opowiada się za „normalizacją stosunków handlowych z Rosją po osiągnięciu pokoju, które obejmowałaby dostawy surowców”. Pisze o tym nawet Ukrinform. Wcześniej bardzo podobne wypowiedzi przytacza DW i inne niemieckie media. Mówią to także niemieccy politycy różnych opcji od bardzo dawna.
Te głosy pojawiają się po niemieckiej stronie niejako automatycznie i zawsze wtedy kiedy pojawia się perspektywa zakończenia konfliktu.
Zdziwienie? Oburzenie? Nie. Niemcy są w stosunkach międzynarodowych – w tym z Rosją, ale i z Polską – wyłącznie pragmatyczni. Zrobią wszystko dla dobra swojego kraju i obywateli. Jaki to szok, prawda?
Nie. To jest normalne. To Polakom każe się wybierać – „Unia albo Rosja”, smagając ich prorosyjską pałą.
Wojna się kiedyś skończy – zawsze się w końcu kończy. Nikt Rosji z mapy świata przecież nie wymaże, tak jak Niemiec nikt nie wymazał po zabiciu 6 mln Polaków. Trzeba będzie usiąść kiedyś do jakiegoś stołu. Czy ma to być znów stół bez Polski?
Polska skłócona z USA, bez kontaktu z Rosją, zdana znowu na konsensusy ponad naszymi głowami? Znamy to i to się nie może powtórzyć, bo to się dla nas nigdy dobrze nie kończyło.
Zatem – kolejna wielka chwila publicystyki pop degenerującej myślenie propolskie. Szabelka – a raczej miotełka – która znów niczego nie tworzy.
To tyle mojego jakże na pewno „prorosyjskiego oświadczenia”
I właśnie ten tekst wywołał burzę.
Nie dlatego, że zawierał nieprawdziwe informacje. Nie dlatego, że bronił działań Rosji. Nie dlatego, że relatywizował wojnę na Ukrainie. Powód był prostszy i bardziej niepokojący – złamał obowiązujący schemat myślenia. Zasugerował, że polityka międzynarodowa to nie tylko moralne oburzenie, ale także chłodna kalkulacja interesów.
Bo sedno sprawy w ogóle nie polega na tym, żeby być głuchym i ślepym na to, jaka jest Rosja. Nie polega na ignorowaniu tego, co robi na Ukrainie. Nie polega na udawaniu, że nie ma imperialnej polityki, presji i przemocy wobec innych państw. To wszystko jest faktem i nikt rozsądny tego nie kwestionuje.
Rzecz w czymś innym. Chodzi o to, by nie zamykać sobie pola manewru na przyszłość. Wojny się kończą. Zawsze. I wtedy zaczyna się etap, który nie ma nic wspólnego z emocjonalnymi hasłami, a wszystko z realną polityką. Trzeba siąść do stołu i rozmawiać – niezależnie od tego, kto będzie rządził Rosją. Trzeba ustalić zasady współistnienia, bezpieczeństwa, gospodarki, wpływów.
Pytanie brzmi: czy Polska chce mieć przy tym stole swoje miejsce, czy znowu obudzi się w rzeczywistości, w której inni ustalili wszystko ponad jej głową?
Reakcje na ten tekst pokazują coś jeszcze. Coraz trudniej w Polsce prowadzić poważną rozmowę o interesie państwa bez natychmiastowego przypinania etykiet. „Ruska onuca” stała się pałką, która ma kończyć dyskusję, zanim ta się zacznie.
A przecież państwa takie jak Niemcy nie mają z tym problemu. Mówią o normalizacji, gdy tylko pojawia się cień szansy na koniec konfliktu. Kalkulują. Planują. Zabezpieczają swoje interesy. I nikt ich za to nie nazywa zdrajcami.
Może więc prawdziwą kontrowersją nie jest sam tekst, tylko to, że przypomina coś niewygodnego – że polityka to nie konkurs moralnej czystości, lecz gra o przyszłość. A w tej grze brak miejsca przy stole kosztuje najwięcej.
![🎧 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON] 2 🎧 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON] -](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2024/11/xxa.png)
![🎧 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON] 1 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON]](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/04/marek-poniedzialek-media-sdp-1140x570.jpg)






![🎧 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON] 9 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON]](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/04/marek-poniedzialek-media-sdp-120x86.jpg)




![🎧 Inflacja „superbohaterów” [FELIETON] 14 Inflacja „superbohaterów” [FELIETON]](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/03/SUPERBOHATER-120x86.jpg)

