Posłuchaj wersji audio:
Gawłowski skazany na 5 lat więzienia za korupcję, setki tysięcy złotych łapówek, pranie pieniędzy i zakaz pełnienia funkcji publicznych. Wyrok nieprawomocny, więc formalnie można jeszcze mówić o domniemaniu niewinności. Tyle że polityka to nie sala sądowa. Tu liczy się wiarygodność. A ta w przypadku Stanisława Gawłowskiego została zmiażdżona.
Mimo to Gawłowski jedzie do Stambułu, do luksusowego hotelu, gdzie uczestniczy w międzynarodowej konferencji parlamentarnej. Debatuje o „nadziei, pokoju i sprawiedliwości dla przyszłych pokoleń”. Trudno o większy dysonans. Trudno o bardziej jaskrawy przykład politycznej bezczelności.
Dalsza część tekstu pod postem.
Oficjalnie został zawieszony w prawach członka partii. W praktyce pozostaje ważnym elementem systemu. Przewodniczy komisji senackiej, doradza w samorządzie, bierze udział w kluczowych debatach. Zawieszenie okazuje się wygodną fikcją, czymś w rodzaju politycznej mgły, która ma przykryć niewygodne fakty.
I tak oto w tej samej przestrzeni – polskiej przestrzeni międzynarodowej – funkcjonują nazwiska obciążone poważnymi zarzutami, aferami, śledztwami. Nikt nie znika, nikt nie schodzi na drugi plan. Wręcz przeciwnie, wielu z nich nadal pełni istotne role publiczne. Wniosek nasuwa się sam: standardy obowiązują tylko wtedy, gdy dotyczą przeciwników.
W normalnej logice politycznej partia dba o wizerunek. Odsuwa ludzi obciążonych wyrokami, nawet nieprawomocnymi, przynajmniej do czasu wyjaśnienia sprawy. W ich interesie wizerunkowym jest odsunąć się samemu, ale interes wizerunkowo to przecież niekoniecznie finansowy.
W przypadku Gawłowskiego widzimy coś odwrotnego. Demonstracyjne lekceważenie opinii publicznej. Komunikat jest prosty i czytelny: możemy wszystko.
Do sprawy odniósł się na portalu „X” dziennikarz Tomasz Duklanowski, który ujął sedno problemu wyjątkowo dosadnie:
„Ktoś powie, że to wizerunkowe samobójstwo, że partia powinna ukrywać aferzystów. Ale tu nie chodzi o żaden dobry wizerunek. Oni chcą pokazać swoją siłę – my wyślemy łapówkarza na międzynarodową konferencję o sprawiedliwości i pokoju, a wy macie to zaakceptować. I morda w kubeł.”
Czy polityk skazany na 5 lat więzienia za korupcję może brać udział w prestiżowej, międzynarodowej konferencji, odbywającej się w luksusowym hotelu w Stambule, i debatować o „nadziei, pokoju i sprawiedliwości dla przyszłych pokoleń”?
Tak, może — pod warunkiem, że wywodzi się z… pic.twitter.com/Pakafu4C2K— Tomasz Duklanowski (@TDuklanowski) April 21, 2026
To już nie jest kwestia PR-u. To jest pokaz siły. Wysłanie skazanego polityka na forum międzynarodowe nie jest błędem. To decyzja. Świadoma, przemyślana, symboliczna. Ma pokazać, że żadna krytyka nie ma znaczenia, że żadne standardy nie są wiążące, jeśli dotyczą „swoich”.
W efekcie Polska przestaje być traktowana poważnie. Kraj, który wysyła na debatę o sprawiedliwości człowieka skazanego za korupcję, sam podważa własną wiarygodność. I nie zmienia tego fakt, że wyrok nie jest jeszcze prawomocny. W polityce liczy się nie tylko litera prawa, ale też elementarna przyzwoitość.
Tu jej wyraźnie – nie po raz pierwszy – zabrakło.


![🎧 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON] 3 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON]](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/04/marek-poniedzialek-media-sdp-120x86.jpg)













![🎧 Inflacja „superbohaterów” [FELIETON] 17 Inflacja „superbohaterów” [FELIETON]](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/03/SUPERBOHATER-120x86.jpg)

