Dziadek Angeli Merkel to Ludwik Marian Kaźmierczak urodzony 17 października 1896 w Poznaniu. Umarł w Berlinie 1959 roku w dzielnicy Karlshorst, która znajdowała się w radzieckim sektorze okupacyjnym, czyli na terytorium ówczesnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Umarł jak Angela miała 5 lat. Była kanclerz twierdzi, ze go nie pamięta. Pamięta natomiast jego żonę, swoją babcię, Magarete, ale do tego wrócimy za chwilę.
Matką Ludwika Kaźmierczaka była Anna Kaźmierczak służąca w majątku Rzewuskich w Arcugowie, urodzona w 1867 roku w Kunowie. Od 1901 roku zamężna z Ludwikiem Rychlickim, robotnikiem, którym nie będziemy się zajmować. Ojcem dziadka Angeli, biologicznym ojcem był parobek Ludwik Wojciechowski. Pochodził z Kłecka w okolicach Gniezna a jego związek z Anną był nieformalny. Anna urodziła Ludwika w wieku 29 lat. Rychlicki został zatem ojczymem Ludwika, który pozostał przy panieńskim nazwisku matki, jako, że był urodzony poza małżeńsko.
Dziadkami Ludwika Kaźmierczaka byli Bartłomiej Kaźmierczak urodzony w 1828 a matką Apolonia z domu Bielejewicz. Rodzicami Bartłomieja Kaźmierczaka byli Maciej Kaźmierczak urodzony ok. 1800 i Jadwiga z domu Gaszyńska urodzona ok. 1807. Rodzicami z kolei Apolonii byli Aleksander Bielejewicz i Franciszka. Znani genealogom są dalsi także dalsi przodkowie, ale dla nas i tyle wystarczy. To rdzenna wielkopolska rodzina. Powróćmy do Ludwika Kaźmierczaka – dziadka Angeli.
Rodzina mieszkała w Poznaniu najpierw przy dzisiejszej ulicy Grobla 14, a później przeniosła się na ul. Piekary 5. Ludwik został wychowany w wierze katolickiej. Jako niespełna 19-latek został zmobilizowany do armii i trafił w 1915 roku na front zachodni I wojny światowej, gdzie jeszcze w tym samym roku dostał się do francuskiej niewoli. Ludwik spędził w obozie jenieckim we Francji około dwóch lat.
W czerwcu 1917 roku, kiedy we Francji zaczęto tworzyć autonomiczną Armię Polską, zwaną od koloru mundurów Błękitną Armią lub Armią Hallera, Ludwik Kaźmierczak zgłosił się do polskiego wojska jako ochotnik. Dokumenty potwierdzają, że formalnie wstąpił w szeregi Armii Hallera w 1917 roku. Po wojnie wraz z Armią Hallera powrócił do odrodzonej Rzeczypospolitej. Brał udział najpierw w wojnie polsko-ukraińskiej, a następnie w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku. W 1921 roku formalnie zakończył służbę wojskową i przeszedł do rezerwy. Po wejściu w życie traktatu wersalskiego Ludwik wybrał obywatelstwo niemieckie i wyemigrował do Berlina.
A teraz pora na bardzo romantyczną historię. Musimy się jednak cofnąć o kilka lat. Poznań, początek lat 20. Miasto zrzuciło pruskie panowanie, poranione wojną, z trudem organizujące się na nowo po latach zaborów. Do niego wraca Ludwik wraca do domu jako młody weteran. Przeżył pruski front, francuską niewolę, a potem walczył w Błękitnej Armii Hallera z bolszewikami. Ma niewiele ponad 24 lata, nosi w sobie wojenną traumę i szuka swojego miejsca na ziemi. W tym czasie w Poznaniu pojawia się Margarete – młodziutka, zaledwie 16- czy 17-letnia dziewczyna z Berlina. Przyjechała z Berlina, ale jej rodzina (Pörschke) miała korzenie w Prusach Wschodnich. Po I wojnie światowej i zmianie granic, kiedy wielu Niemców przemieszczało się. Za pracą lub z powodów rodzinnych. Margarete przyjechała do Poznania jako pomoc domowa, a może guwernantka lub pracownica handlowa. I to w polskim Poznaniu drogi Ludwika i Margarete się skrzyżowały. On, chłopak z polskiej klasy robotniczej, który niedawno jeszcze ryzykował życie dla Polskę, ale wychowany w pruskiej szkole i mówiący nienaganną niemczyzną. Ona, rodowita berlinka, uosobienie wielkomiejskiego, niemieckiego stylu, zagubiona w polskim mieście.
Zbliżył ich język. Dla Ludwika był językiem dawnego zaborcy, dla Margarete był rodzinnym domem. Ludwik, ze swoim szarmanckim usposobieniem i wojenną przeszłością, musiał zaimponować młodej Niemce. Dla niej nie był „obcym” – mówił jej językiem, znał jej kulturę, a jednocześnie miał w sobie magnetyzm chłopaka, który widział kawał świata. Ich relacja szybko stała się poważna, a ich miłość była wbrew ówczesnej geopolityce. Wielkopolska stała się integralną częścią Polski, a Margarete nie chciała w niej pozostać na stałe. Ale chcieli być razem. Ludwik zatem podjął romantyczną decyzję. Dla ukochanej postanowił zostawić Polskę. Zrzekł się polskiego obywatelstwa, spakował walizkę i ruszył za Margarete do Berlina. W Berlinie szybko znalazł stabilną pracę w policji, co w tamtych czasach graniczyło z cudem. Dzięki temu mógł zapewnić byt ukochanej. 11 sierpnia 1925 roku nastąpił ich ślub. Był to jednocześnie dzień 20 urodzin panny młodej. Rok później na świat przyszedł ich syn Horst. Jako zwieńczenie tej romantycznej historii.
Wracając do przyziemnych wątków. Ludwik znał perfekcyjnie język niemiecki, przeszedł przez pruski system edukacji i pruską armię. Chciał wtopić się w niemieckie społeczeństwo, uniknąć stygmatyzacji jako „obcy” czy „Polak”. Warto wiedzieć, że antypolska histeria w Republice Weimarskiej miała status doktryny państwowej. Ludwik zdecydował się na pełną asymilację. Zmiana wiary i nazwiska w 1930 z Kaźmierczak na niemieckobrzmiące Kasmir miała ostatecznie zamknąć polski rozdział i uciąć pytania o pochodzenie.
Ludwik od 1923 roku pracował w berlińskiej policji. Służył w dzielnicy Pankow. Doszedł do stopnia starszego sierżanta. Był szefem posterunku. W tamtych czasach w niemieckich urzędach i służbach mundurowych, posiadanie polskiego nazwiska i katolickiego wyznania mogło stanowić szklany sufit dla awansu zawodowego. Zmiana tożsamości na „Ludwig Kasner, ewangelik” dawała mu pełne bezpieczeństwo zatrudnienia i otwierała ścieżkę kariery w administracji Republiki Weimarskiej. Warto ten mentalny konformistyczny wątek zapamiętać, bo on ujawni się w życiu osobistym i karierze politycznej Angeli Merkel. Jako niejako wzorzec rodowy.
Dla Ludwika rok 1933 dojścia do władzy Hitlera oznaczał gwałtowny koniec jego dotychczasowej kariery zawodowej. Został zwolniony ze służby i zmuszony do przejścia na wcześniejszą emeryturę. Został uznany za osobę „niepewną politycznie”, bo wyszła na jaw jego polska przeszłość. Musiał utrzymać rodzinę z ograniczonej, policyjnej emerytury unikając jakichkolwiek działań, które mogłyby ściągnąć na niego uwagę Gestapo.
Jako doświadczony podoficer i były policjant, został w 1943 zmobilizowany i wcielony do Wehrmachtu. Ze względu na wiek, miał 47 lat Ludwik nie został wysłany na pierwszą linię frontu wschodniego i służył w formacjach tyłowych, pomocniczych lub wartowniczych na terenie Niemiec. W 1945 roku, jego jednostka została włączona w bezpośrednią obronę stolicy III Rzeszy przed nacierającą Armią Czerwoną. Przeżył bitwę o Berlin szczęśliwie nie odnosząc ciężkich obrażeń i unikając niewoli na Syberii.
Po kapitulacji Niemiec w maju 1945 roku, Berlin został podzielony na sektory okupacyjne, a dzielnica Pankow, w której mieszkali Kasnerowie, znalazła się w strefie radzieckiej. Ludwik, mając za sobą przeszłość w przedwojennej policji oraz w Wehrmachcie, musiał przejść przez proces denazyfikacji. To, że został odsunięty przez nazistów od służby, pomogło mu dowieść, że nie był ideologicznym zwolennikiem Hitlera. Ukrywał jednak swój prawdziwy życiorys. A jako podejrzany i niepewny musiał podjąć pracę na mało eksponowanych stanowiskach. Jako urzędnik niższego szczebla, pracownik biurowy oraz magazynier w państwowych przedsiębiorstwach handlowych i aprowizacyjnych.
Ludwik Kasner umarł w roku 1959 a ona Margarete Kasner w 1986 roku w Berlinie i tam oboje są pochowani na Cmentarzu Ewangelickim w Berlinie-Karlshorst.










![🎧 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON] 11 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON]](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/04/marek-poniedzialek-media-sdp-350x250.jpg)
![Jared Kushner, zięć Trumpa. Postać wyjątkowa. Znak sparszywienia elit [FELIETON] 12 Jared Kushner](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/04/DAZ_3259P_50744286176-120x86.jpg)

