Ministerstwo chwali siostry za „misję” i „profesjonalizm”, ale jednocześnie przygotowuje przepisy, które mogą zablokować przyjmowanie nowych podopiecznych w takich miejscach jak Dom Chłopaków w Broniszewicach.
Plan: od przyszłego roku nowe dzieci mogą nie trafiać do części placówek opiekuńczych działających w formule instytucjonalnej.
Projektowane zmiany w polityce społecznej wywołały gwałtowną reakcję opinii publicznej. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, od przyszłego roku nowe dzieci mogą nie trafiać do części placówek opiekuńczych działających w formule instytucjonalnej. W praktyce oznacza to m.in. ograniczenie działalności takich miejsc jak prowadzony przez siostry dominikanki z Domu Chłopaków w Broniszewicach.
Placówka od kilkudziesięciu lat zapewnia opiekę chłopcom z niepełnosprawnościami i poważnymi problemami zdrowotnymi. W przestrzeni publicznej często wskazywana jest jako przykład zaangażowania i oddania personelu, który podejmuje się opieki nad dziećmi wymagającymi szczególnej troski.
Ministerstwo chce „nowoczesnych standardów” a nie „betonu”
Resort podkreśla, że kierunek zmian wynika z potrzeby dostosowania systemu do nowoczesnych standardów, określanych mianem „deinstytucjonalizacji”. Zakłada ona odchodzenie od dużych placówek na rzecz opieki środowiskowej i rodzinnej. W oficjalnych komunikatach nie brakuje uznania dla pracy wykonywanej przez siostry i personel Broniszewic, określanej jako misja i przykład wysokiego profesjonalizmu.
Jednocześnie jednak w projektowanych regulacjach pojawia się zapis, który budzi największe emocje – zakaz przyjmowania nowych podopiecznych do tego typu placówek. Krytycy wskazują, że w praktyce oznacza to stopniowe wygaszanie ich działalności.
Rozgoryczenia całą sprawą nie kryją prowadzące Dom Chłopaków siostry dominikanki. Jak czytamy w oświadczeniu na Facebooku:
„Przez osoby ze środowiska Pani Minister jesteśmy nazywane „betonem” — kimś, kto rzekomo nie rozumie, co jest prawdziwym dobrem dla Dzieci. W nowej ustawie pojawia się zapis, że Dzieci nie będą już kierowane do naszego Domu i innych tego typu miejsc.”
– piszą dominikanki.
Z niepokojem odnoszą się także do proponowanych do tworzenia przez ministerstwo ośrodków terapeutycznych:
„Może rzeczywiście Dzieci z czterokończynowym porażeniem, z wadami genetycznymi, z głębokim autyzmem, zaczną biegać, mówić i założą swoje rodziny właśnie dzięki OŚRODKOM TERAPEUTYCZNYM. Byłoby super. Ale każdy, kto miał do czynienia z Dziećmi z głębokimi niepełnosprawnościami, wie, że to wizja oderwana od realiów — że mówimy o codziennym wsparciu, godności, bezpieczeństwie i jakości życia, a nie o cudownych przemianach…”
Dramatyczny apel dominikanek z Domu Chłopaków w Broniszewicach
Podopieczni Domu Chłopaków często nie mają alternatywy w postaci rodzinnej opieki zastępczej, a ich stan zdrowia wymaga specjalistycznego wsparcia.
Siostry dominikanki prowadzące Dom Chłopaków opublikowały dramatyczny apel, w którym wyrażają obawę o przyszłość miejsca i jego mieszkańców. Podkreślają, że ich podopieczni często nie mają realnej alternatywy w postaci rodzinnej opieki zastępczej, a ich stan zdrowia wymaga specjalistycznego wsparcia.
Sprawa szybko stała się przedmiotem gorącej debaty w mediach i internecie. Jedni wskazują, że system opieki w Polsce wymaga reform i odejścia od rozwiązań opartych na dużych instytucjach. Inni odpowiadają, że zmiany nie mogą prowadzić do likwidacji miejsc, które realnie działają i zapewniają opiekę tam, gdzie państwo często nie ma gotowych alternatyw.
Wątpliwości budzi również tempo i sposób wprowadzania zmian. Krytycy zwracają uwagę, że bez równoczesnego stworzenia skutecznej i dostępnej sieci wsparcia środowiskowego nowe regulacje mogą pozostawić część dzieci bez odpowiedniej opieki.
Dalsza część tekstu pod galerią zdjęć.
Fot. Dom Chłopaków w Broniszewicach
Wraca niepewność z 2023 roku?
To nie pierwsze zawirowanie wokół domu prowadzonego przez siostry dominikanki w Broniszewicach. W 2023 roku ta sama placówka znalazła się w centrum sporu o finansowanie i groźbę utraty dotacji. Po interwencjach i nagłośnieniu sprawy decyzja została ostatecznie zmieniona, a siostry oraz rodziny podopiecznych mogły odetchnąć z ulgą.
Tamta sytuacja pokazała jednak coś więcej niż tylko administracyjny chaos. Ujawniła kruchość systemu, w którym nawet dobrze funkcjonujące, potrzebne i sprawdzone miejsca mogą z dnia na dzień znaleźć się na krawędzi. Wystarczy decyzja urzędnicza, by pod znakiem zapytania stanęły lata pracy, zaangażowania i odpowiedzialności za najsłabszych.
Dzisiejsza dyskusja o „deinstytucjonalizacji” wygląda więc dla wielu jak powtórka z tamtego scenariusza – tyle że w większej skali. Znów pojawia się niepewność, znów dramatyczne apele i znów poczucie, że zamiast stabilnego wsparcia jest ciągła walka o przetrwanie.
Klasyczny przejaw urzędniczego myślenia
Trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z klasycznym przykładem urzędniczego myślenia, w którym teoria wygrywa z praktyką. „Deinstytucjonalizacja” brzmi nowocześnie i dobrze prezentuje się w dokumentach. Problem zaczyna się wtedy, gdy zderza się z rzeczywistością.
W Broniszewicach nie ma abstrakcyjnego „modelu opieki”. Są konkretne dzieci, często ciężko chore, wymagające stałej, specjalistycznej pomocy. Są ludzie, którzy przez lata budowali miejsce zdolne taką pomoc zapewnić.
I jest państwo, które zamiast wzmacniać to, co działa, proponuje rozwiązanie polegające na stopniowym wygaszeniu.
Kiedy państwo zacznie traktować takie miejsca jak partnera, a nie problem do rozwiązania?
Trudno nie zadać w tym kontekście podstawowego pytania: kiedy państwo zacznie traktować takie miejsca jak partnera, a nie problem do rozwiązania? Kiedy zamiast generować kolejne zagrożenia, zacznie realnie wspierać inicjatywy, które wykonują pracę, jakiej system publiczny często nie jest w stanie udźwignąć?
Jeśli każda kolejna decyzja będzie oznaczała dla takich placówek nerwowe oczekiwanie na to, czy przetrwają kolejny rok, trudno mówić o jakiejkolwiek odpowiedzialnej polityce społecznej. To zarządzanie kryzysem, który państwo samo co chwilę wywołuje.
Reformy są potrzebne, ale tylko wtedy, gdy poprawiają rzeczywistość, a nie ją komplikują. Jeśli jedynym realnym efektem nowych przepisów ma być zamykanie sprawdzonych placówek bez zapewnienia alternatywy, to nie jest żadna modernizacja systemu. To jego demontaż ubrany w eleganckie, urzędowe słowa.
Fot. Dom Chłopaków w Broniszewicach

















![🎧 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON] 18 Marek Poniedziałek: naprawdę zostałem ruską onucą [FELIETON]](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/04/marek-poniedzialek-media-sdp-750x375.jpg)











![🎧 Inflacja „superbohaterów” [FELIETON] 30 Inflacja „superbohaterów” [FELIETON]](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/03/SUPERBOHATER-120x86.jpg)

