8 października 2026 roku w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach w województwie mazowieckim doszło do śmiertelnego ataku. Około godziny 9 do budynku wszedł 15-letni były uczeń, który miał przy sobie trzy noże.
Kiedy 37-letnia woźna Daria Kasińska, matka dwóch uczniów tej szkoły, zwróciła mu uwagę na korytarzu, nastolatek zaatakował ją, zadając ciosy między innymi w szyję. Kobieta zmarła mimo długotrwałej reanimacji. Na miejsce wezwano również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Ranne zostały także nauczycielka i dyrektor szkoły Krzysztof Ochmański. Dyrektor, słysząc krzyki, wybiegł na korytarz i obezwładnił napastnika, sam odnosząc obrażenia. Sprawcę zatrzymała policja.
Niepokojąca jest informacja, że 15-latek miał na głowie kask z zamontowaną kamerką. Może to wskazywać na zamiar nagrania ataku, być może na potrzeby internetowego wyzwania, choć bez potwierdzenia śledczych nie można uznać tej hipotezy za fakt.
Seria krwawych ataków w polskich szkołach
Atak pod Wyszkowem nastąpił po kolejnych niepokojących zdarzeniach. 7 października w Ostrołęce 19-letni uczeń zaatakował nożem i maczetą dziewięć osób w szkole zawodowej oraz pobliskim parku. Według przedstawionych informacji miał również w plecaku domowej roboty ładunek wybuchowy.
Tego samego dnia w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który posiadał przy sobie dwa noże i zapowiadał rówieśnikom planowanie ataku w placówce oświatowej. Dzień wcześniej w Pępowie 13-letni uczeń przyniósł nóż do szkoły. W nocy z 6 na 7 października w Skarszewach ostrzelano z wiatrówki pusty autobus szkolny. Padło około 15 strzałów.
8 zdarzeń w 3 dni ‼️
– 6.10, po 14:00, Pępowo: 13-latek pokazał w szkole nóż w plecaku.
– 6/7.10, noc, Skarszewy: pusty szkolny bus ostrzelany z wiatrówki, około 15 strzałów.
– 7.10, rano, Sierpc: zatrzymany 17-latek, który zapowiadał atak w szkole. Miał dwa noże.
– 7.10, po 11:00, Ostrołęka: 19-letni Jakub Z. ranił nożem 9 osób w szkole i w parku, w plecaku miał ładunek wybuchowy.
– 7.10, przed 16:00, Tczew: 19-latek z Malborka chodził po ulicach z krótką bronią gazową
.
– 8.10, około 8:00, Tczew: mężczyzna z nożem na ulicy przy szkole, opisany jako „w kryzysie”.– 8.10, około 9:00, Leszczydół-Nowiny: 15-latek ranił nożem trzy osoby w szkole, zmarła 37-letnia woźna.
– 8.10, po 15:00, Szamotuły: 34-latek z nożem ruszył na policjantów u fryzjera, padły strzały, ranny on i osoba postronna.
— Bądź Na Bieżąco (@BNBNewsy) October 8, 2026
Odnotowano również incydenty w Tczewie i Szamotułach. Wcześniej głośno było o ataku 11-latka z użyciem toporka w miejscowości Ptaki koło Kolna.
Każde z tych zdarzeń wymaga osobnej oceny. Nie można łączyć ich w jeden zorganizowany ciąg ani przypisywać wszystkim tych samych przyczyn. Ich nagromadzenie skłania jednak do poważnej rozmowy o bezpieczeństwie dzieci i młodzieży.
Psychika młodych, internet i brak reakcji na sygnały ostrzegawcze
Specjaliści zajmujący się psychologią, pedagogiką i bezpieczeństwem wskazują na wiele możliwych źródeł agresji:
osłabienie więzi z bliskimi, trudności w radzeniu sobie z emocjami, cyberprzemoc, izolację oraz radykalizację w internecie.
W niektórych przypadkach przemoc może przyjmować formę nihilistycznych zachowań, w których krzywdzenie innych staje się celem samym w sobie.
Dalsza część tekstu pod zdjęciem.
Nie wystarczy więc reagować dopiero wtedy, gdy ktoś przyniesie do szkoły nóż. Potrzebne jest rozpoznawanie gróźb i niepokojących zmian w zachowaniu, sprawnie działające wsparcie psychologiczne oraz jasne procedury na wypadek zagrożenia. Nie mniej ważne są także edukacja medialna, nauka rozwiązywania konfliktów i budowanie relacji między uczniami a dorosłymi.
Sama represja nie zastąpi profilaktyki. Z kolei profilaktyka nie może oznaczać pobłażania groźbom i przemocy. Szkoły muszą umieć zarówno pomagać uczniom w kryzysie, jak i zdecydowanie reagować na realne niebezpieczeństwo.
Tragedia jako narzędzie politycznej walki
Po wydarzeniach w Leszczydole-Nowinach wybuchł spór polityczny. Premier Donald Tusk powiązał ataki w szkołach z brakiem odpowiednich narzędzi prawnych do szybkiego blokowania niebezpiecznych treści i transmisji w internecie. Odpowiedzialnością obarczył prezydenta Karola Nawrockiego, który wcześniej zawetował nowelizację ustawy wdrażającej unijny Akt o usługach cyfrowych, czyli DSA. Donald Tusk zdaje się przekonywać, że sztab urzędników państwowych jest w stanie zapanować nad zawartością całego internetu i usuwać chociażby większość nienawistnych i agresywnych treści. To nieprawda.
Strona prezydencka i opozycja odrzuciły te oskarżenia, zarzucając rządzącym cyniczne wykorzystywanie ludzkiego dramatu do bieżącej walki politycznej. Wskazywały przy tym na problemy systemu ochrony zdrowia psychicznego i bezpieczeństwa.
Regulacje internetowe mogą być częścią odpowiedzi na zagrożenia, ale nie rozwiążą problemów. Nie wolno też pomijać kondycji psychiatrii dziecięcej – co było niezwykle popularną diagnozą do 2023 roku. Warto pamiętać o dostępności pomocy psychologicznej, odpowiedzialności rodziców i szkół.
Sprowadzanie tak złożonego zjawiska do jednej ustawy jest wygodne politycznie, lecz nie daje gwarancji poprawy bezpieczeństwa.
Przemoc w sieci to objaw, ale grunt przygotowują dorośli. Niekoniecznie są to rodzice!
Internet może wzmacniać agresję, dostarczać wzorców i ułatwiać rozpowszechnianie przemocy, ale nie powstaje ona w próżni.
Polityczne rozgrywanie dramatów z udziałem dzieci niczego nie naprawi. Młodzi ludzie są podatni na wpływy, a część z nich przejmuje język agresji, który słyszy na co dzień. Internet może wzmacniać ten proces, dostarczać wzorców i ułatwiać rozpowszechnianie przemocy, ale nie powstaje ona w próżni. Język nienawiści stał się częścią codzienności. Widać go w sejmowych debatach, miejscach pracy i mediach.
Przykładem problemu z reakcją na hejt jest oficjalny profil publicznego Radia Zachód na Facebooku. Mimo deklaracji rozgłośni o tworzeniu przestrzeni wolnej od agresji słownej pod publikowanymi tam wpisami przez dłuższy czas obecne są tam wulgarne komentarze, pomówienia i groźby kierowane pod adresem polityków – w tym kobiet – różnych opcji. Na problem zwracało uwagę Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.
FB „Radio Zachód” stał się wieszakiem na hejt. Publiczna rozgłośnia nie reaguje
Jeżeli instytucja utrzymywana z pieniędzy podatników nie reaguje dostatecznie na agresję we własnych kanałach komunikacji, trudno oczekiwać, że jej odbiorcy potraktują deklaracje o walce z hejtem poważnie.
Moderowanie komentarzy nie rozwiąże problemu przemocy wśród młodzieży, ale publiczne instytucje nie powinny przyzwyczajać ludzi do tego, że obrażanie i grożenie innym jest czymś normalnym!
Zacznijmy od siebie
Do ograniczenia agresji potrzebujemy zmiany w każdym aspekcie ludzkiej komunikacji. Nie potrzebujemy natomiast kolejnych politycznych awantur, w których każda ze stron próbuje wykorzystać tragedię do uderzenia w przeciwnika. Nowe ustawy też nic faktycznie nie zmienią, bo ustawy nie zmieniają ludzkiej psychiki.
Nie język polityki, nie przestrzeganie prawa (litery, czy choćby ducha), nie elementarny moralny porządek i nie dialog lecz cenzura w internecie w postaci DSA jest receptą na agresję i przemoc.
Kim trzeba być, aby tak znieważać ludzką inteligencję? https://t.co/OzILh2FsjX
— Marek Poniedziałek (@m_poniedzialek) October 9, 2026
Potrzebujemy spokoju, obniżenia temperatury sporu, więcej merytorycznego dialogu i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Także w życiu publicznym.
Młodzi ludzie muszą mieć skąd czerpać dobre wzorce. Jeżeli nie zobaczą ich u dorosłych, polityków, nauczycieli, dziennikarzy i rodziców, żadna blokada internetowa ani kontrola przy wejściu do szkoły nie wystarczy. Zmianę trzeba zacząć od własnego otoczenia, od sprzeciwu wobec hejtu i od odpowiedzialności za słowa, także te wypowiadane w mediach, także w obecności najmłodszych. Czas żywych memów w polityce powinien się skończyć.
