Była wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka zasugerowała odpowiedzialność prawną za publikowanie zdjęcia Anny Korwin-Piotrowskiej z marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym. Jej zdaniem fotografia jest wykorzystywana do szerzenia dezinformacji i sugerowania politycznych układów. Spór dotyczy jednak znacznie poważniejszej sprawy: legalności działań podejmowanych w Trybunale Konstytucyjnym.
Morawska-Stanecka reaguje na wpis Prosty z prawej
Wszystko zaczęło się od wpisu opublikowanego na koncie Prosty z prawej na platformie X. Odnosząc się do wydarzeń w Trybunale Konstytucyjnym i spornej interpretacji przepisów dotyczących kworum Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, napisaliśmy:
„Na tym właśnie polega «niezwykłość» tej kasty. Im służy nawet matematyka! Wobec podporządkowania sobie królowej nauk niestraszne będą im już żadne zagadnienia prawne”.
Na wpis odpowiedziała Gabriela Morawska-Stanecka, była wicemarszałek Senatu. Zarzuciła portalowi dezinformację i zagroziła konsekwencjami prawnymi.
„Szczytem dezinformacji jest pokazywanie zdjęcia z zaprzysiężenia sędziów TK i sugerowanie jakichś układów. Nie dodaję nawet, że takie insynuacje mogą rodzić odpowiedzialność prawną. Fajnie jest wypisywać brednie pod pseudonimem, prawda?”
– napisała.
@Prosty_z_prawej Szczytem dezinformacji jest pokazywanie zdjęcia z zaprzysiężenia sędziów TK i sugerowanie jakichś układów. Nie dodaję nawet, że takie insynuacje mogą rodzić odpowiedzialność prawną. Fajnie jest wypisywać brednie pod pseudonimem, prawda?
— Gabriela Morawska-Stanecka (@GabrielaMorStan) November 3, 2026
Problem w tym, że w jej wypowiedzi pojawia się zasadnicza kwestia dotycząca samego wydarzenia. Ślubowanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego wobec prezydenta i ewentualne inne formy składania ślubowania to dwie różne sprawy. Nie można ich traktować zamiennie, zwłaszcza gdy spór dotyczy konstytucyjnych kompetencji głowy państwa.
Matematyka, która stała się problemem Trybunału
Źródłem komentarza portalu jest spór o kworum Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK. Przepisy przewidują, że zgromadzenie jest zdolne do podejmowania uchwał przy udziale co najmniej dwóch trzecich ogólnej liczby sędziów Trybunału. Przy ustawowej liczbie 15 sędziów oznacza to konieczność obecności minimum 10 osób.
Krytycy działań Anny Korwin-Piotrowskiej wskazują, że próbuje ona doprowadziła bezprawnie do zmiany sposobu obliczania wymaganej większości poprzez nieuwzględnianie części sędziów w rachunku. Przy przyjęciu podstawy wynoszącej 12 osób dwie trzecie daje już osiem. Tyle że taka interpretacja wymaga uzasadnienia prawnego, a nie samej arytmetycznej operacji przeprowadzonej na niejasnych podstawach.
Profesor Maciej Gutowski, komentując spór na antenie Radia Poznań, powiedział krótko: „Matematyka jest bezwzględna”. Najwyraźniej nie wszyscy podstawy matematyki szanują. Czy będą zatem szanować prawo? Mamy co do tego poważne wątpliwości.
Czy krytyka władzy może być problemem prawnym?
Reakcja Morawskiej-Staneckiej rodzi kolejne pytania. Była wicemarszałek Senatu nie wskazała konkretnego przepisu, który miałby zostać naruszony przez publikację publicznie znanej fotografii i komentarza. To tym bardziej dziwi, bowiem jest ona wykształconym prawnikiem, który przez lata był radcą prawnym i notariuszem. Zamiast tego posłużyła się ostrzeżeniem o możliwej odpowiedzialności prawnej.
Samo wyrażanie negatywnej opinii o działaniach polityków czy przedstawicieli instytucji państwowych nie jest przestępstwem. Nie jest nim póki co, ale nie mamy wątpliwości, że sądy i trybunały siłowo przejęte przez obecną władzę, będą służyć właśnie temu – swobodnym interpretacjom faktów i intencji. Nie możemy wokół tego przechodzić obojętnie.
„Prosty z prawej” to niezależny i samofinansujący się projekt tworzony przez dziennikarzy zwolnionych z mediów publicznych w okresie rozpoczętej w grudniu 2023 roku „likwidacji”. Sprawa dwójki z nich wciąż czeka na rozpatrzenie Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN.
Od początku za powstaniem „Prostego z prawej” stali Adam Ruszczyński, Krzysztof Chmielnik i Marek Poniedziałek. Dwaj ostatni nadal pracują przy projekcie. Chmielnik prowadzi kanał na YouTube, a Poniedziałek odpowiada za profile społecznościowe i stronę internetową, której popularność systematycznie rośnie. Trudno więc mówić o anonimowości autorów, skoro ich nazwiska są publicznie dostępne.
Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Jeżeli politycy i osoby związane z obozem władzy chcą przekonywać opinię publiczną do swoich racji w sporze o Trybunał Konstytucyjny, powinni przede wszystkim odpowiadać na argumenty prawne. Straszenie odpowiedzialnością za krytyczne komentarze nie rozwiązuje problemu legalności działań w TK. Może za to wywołać uzasadnione pytania o granice tolerancji dla publicznej krytyki władzy.
My jesteśmy na odpowiedzialność gotowi. Pytanie, czy są na nią równie gotowi dewastujący Polskę politycy!
