Rząd mówi dziś, że trzeba zmienić procedury. Moim zdaniem trzeba przede wszystkim natychmiast zmienić ministra Kierwińskiego, bo dał pokaz skrajnej nieudolności.
Najpierw służby dostały anonimowego SMS-a o pożarze w mieszkaniu Nawrockich. Na miejsce wysłano trzy wozy straży pożarnej. Strażacy bardzo szybko ustalili, że nie ma żadnego pożaru, a w mieszkaniu nikogo nie ma.
Koniec akcji? Nie. Chwilę później przyszedł kolejny anonimowy SMS, tym razem o „zatrzymaniu krążenia” – wysłał go pewnie człowiek bez krążenia. W efekcie wywalono drzwi i służby weszły do środka.
Można odnieść wrażenie, że gdyby prowokator wysłał jeszcze pięć kolejnych anonimowych SMS-ów, ten absurd trwałby dalej przez pół nocy. Przecież to skrajna głupota, albo celowe działanie.@
Co ciekawe, jeszcze wczoraj wieczorem Donald Tusk i Marcin Kierwiński sami nakręcali temat „prowokacji” w domu rodzinnym Karola Nawrockiego, zwoływali kryzysowe narady i publikowali dramatyczne wpisy. Dziś oburzają się, że ktokolwiek pyta o działania SOP i o to, dlaczego państwowe służby reagują na anonimowe SMS-y jak na potwierdzone informacje operacyjne. Cynizm, głupota, a może świadomie realizowany plan destabilizacji?
I jeszcze jedno. Pojawia się przekaz, że to „nie było mieszkanie prezydenta”. Tylko że Karol Nawrocki jest współwłaścicielem tego mieszkania w 50 proc. Ta nieruchomość widnieje w jego oświadczeniu majątkowym. To jest jego własność.
Nie zapominajmy też, że wszystko dzieje się w państwie, którego prezydent w 2010 roku stracił życie między innymi wskutek dramatycznych zaniedbań instytucji państwowych i służb. Premierem był wówczas ten sam człowiek – Donald Tusk.
Jakieś pytania?
