Cienkowska chce dopłat do ZUS dla artystów
Nowy projekt ustawy o zabezpieczeniu osób wykonujących zawód artystyczny wywołał gwałtowną reakcję opinii publicznej i polityków opozycji. Chodzi o rozwiązanie przygotowane przez resort kultury.
Wsparcie mogliby otrzymywać artyści osiągający dochody nawet ok. 12 tys. zł miesięcznie.
Według projektu państwo miałoby dopłacać zakwalifikowanym przez siebie artystom do składek ZUS. Największe emocje wzbudził jednak próg dochodowy. Jak podają media, wsparcie mogłyby otrzymywać osoby osiągające dochody rzędu około 12 tys. zł miesięcznie. Krytycy projektu pytają, dlaczego podatnicy mają finansować składki ludziom, którzy zarabiają więcej niż ogromna część społeczeństwa.
Sprawa błyskawicznie wywołała społeczną burzę. Politycy opozycji mówią wprost o kompromitacji resortu kultury i domagają się dymisji Marty Cienkowskiej. W sieci dominują komentarze o tworzeniu kolejnej uprzywilejowanej grupy zawodowej utrzymywanej z pieniędzy obywateli.
Rynek nie chce ich utrzymywać, zrobi to państwo?
Ostre komentarze pojawiły się także w internecie. Temat szeroko omawiał Krzysztof Stanowski w Kanale Zero. Publicysta krytycznie ocenił samą filozofię projektu, wskazując, że państwo próbuje ratować środowisko, którego działalności często nie weryfikuje wolny rynek.
W materiale podniesiono również kwestię rozbudowanej struktury nowych organów i komisji, które miałyby funkcjonować przy systemie wsparcia artystów. Zdaniem krytyków może to oznaczać tworzenie kolejnych dobrze opłacanych stanowisk i politycznych nominacji.
Dalsza część tekstu pod wideo.
Stanowski zwracał uwagę, że trudno znaleźć uzasadnienie dla sytuacji, w której pracownik etatowy, przedsiębiorca czy emeryt mają finansować składki osób wykonujących działalność artystyczną, szczególnie gdy część z nich osiąga dochody przekraczające średnią krajową. Publicysta porównywał tę sytuację do sportowców amatorów, którym państwo również nie gwarantuje utrzymania tylko dlatego, że realizują swoją pasję.
„12-krotność”. Stanowski porównuje sprawę do afery Rywina
Najmocniejszy fragment commentary Stanowskiego dotyczy kulis zmian w projekcie ustawy. W trakcie prac nad dokumentem doszło do niejasnej i bardzo istotnej ingerencji w przepisy. Szef Kanału Zero porównał to nawet do słynnej afery Rywina i dopisania do ustawy medialnej słów „lub czasopisma”, które miały gigantyczne konsekwencje biznesowe i polityczne.
Podobny mechanizm miał pojawić się także teraz. Kluczowe znaczenie miało bowiem dopisanie jednego słowa – „dwunastokrotność”. Jeszcze w pierwotnych założeniach ustawy z 2024 roku pomoc miała trafiać do artystów rzeczywiście znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Mówiono wtedy o dochodach nieprzekraczających około 125 proc. płacy minimalnej miesięcznie, czyli mniej więcej 5800-6300 zł.
Według Stanowskiego wszystko zmieniło się w kwietniu 2025 roku. W projekcie pojawiło się właśnie słowo „dwunastokrotność”, które całkowicie zmieniło sposób wyliczania limitu dochodowego. Od tego momentu próg zaczął odnosić się do dochodu rocznego, a nie miesięcznego. W praktyce – jak wylicza autor Kanału Zero – oznacza to, że z dopłat do składek ZUS mogłyby korzystać osoby osiągające nawet około 12 tys. zł brutto miesięcznie, szczególnie przy zastosowaniu 50-procentowych kosztów uzyskania przychodu.
Do dziś nie wiadomo, kto konkretnie forsował tę zmianę, kto ją zaproponował i kto fizycznie dopisał kontrowersyjne słowo do projektu ustawy.
Kolejna kontrowersja wokół Cienkowskiej
To nie pierwszy spór wokół działań ministerstwa kultury. Zaledwie miesiąc wcześniej duże emocje wywołała zmiana rozporządzenia dotyczącego opłaty reprograficznej. W praktyce oznacza to rozszerzenie listy urządzeń objętych dodatkowym podatkiem. Chodzi m.in. o smartfony, tablety, komputery czy telewizory. Krytycy ostrzegają, że konsumenci zapłacą za popularną elektronikę nawet o 2 proc. więcej.
Resort kultury argumentuje, że pieniądze mają wspierać twórców i rekompensować kopiowanie treści. Przeciwnicy odpowiadają jednak, że państwo po raz kolejny sięga do kieszeni obywateli, zamiast ograniczać wydatki i upraszczać system.
Internet: „Państwo ma ważniejsze wydatki”
W komentarzach internetowych powtarza się argument, że Polska stoi dziś przed znacznie poważniejszymi wyzwaniami niż finansowanie składek artystów. Internauci wskazują na problemy służby zdrowia, bezpieczeństwa czy rosnących kosztów życia.
Wielu komentujących pyta również, dlaczego pomoc miałaby trafiać wyłącznie do jednej grupy zawodowej. Pojawiają się porównania do fryzjerów, drobnych przedsiębiorców czy pracowników fizycznych, którzy także często zmagają się z nieregularnymi dochodami, ale nie mogą liczyć na podobne preferencje.
Dyskusja wokół projektu pokazuje, jak ogromne emocje wywołują dziś wszelkie pomysły zwiększające publiczne wydatki, a tym samym obciążenia fiskalne Polaków. Szczególnie wtedy, gdy dotyczą grup postrzeganych przez znaczną część społeczeństwa jako bliskie obecnej władzy lub korzystające z politycznych przywilejów.













![Jared Kushner, zięć Trumpa. Postać wyjątkowa. Znak sparszywienia elit [FELIETON] 14 Jared Kushner](https://prostyzprawej.pl/wp-content/uploads/2026/04/DAZ_3259P_50744286176-350x250.jpg)


